Działka w zgodzie ze światem i sobą

ocena: 12345

ostatnia edycja: 2009-09-30 09:03:18

Jest wiele kryteriów wyboru działki. Kryterium ekologiczne chroni przyrodę i... ułatwia życie.
 

Tekst i zdjęcia Andrzej T. Papliński
Współpraca Anna Skórkowska


Ziemia to wielka działka. Ma powierzchnię 1,06 mld globalnych hektarów (gha). Na każdego jej mieszkańca przypada zatem 2,2 gha – na tej powierzchni powinien zaspokoić wszystkie swoje potrzeby. Tę umowną wielkość nazwano śladem ekologicznym (z ang. ecological footprint). Dopóki człowiek nie przekracza swoich granic, bilans między zużywaniem zasobów Ziemi, a ich odtwarzaniem równoważy się. Czy mieścimy się na naszej działce? Nie! Dla mieszkańca USA ślad ekologiczny wynosi ponad 9 gha, w Unii Europejskiej 4,9 gha, w Polsce 3,3 gha. Ludność Europy potrzebuje statystycznie ponad dwóch starych kontynentów, by utrzymać standard życia i zmieścić produkowane zanieczyszczenia! Z badań organizacji ekologicznej WWF wynika, że już od 1999 roku przyroda potrzebuje 14 miesięcy, aby odtworzyć to, co ludzie zużyli w ciągu roku. Żyjemy na kredyt zaciągnięty u Matki Ziemi. Spalamy paliwa, przetwarzamy surowce naturalne, korzystamy z tlenu – a wszystkie te dobra się kurczą, nie nadążają się odtwarzać, za to coraz więcej jest odpadów, CO2 i terenów zdegradowanych. Efekt cieplarniany i gwałtowne zmiany pogody to objawy choroby, która trapi Ziemię.


 

 

Chcesz mieszkać blisko przyrody? Mieszkaj bliżej ludzi. Natura niech pozostanie w stanie naturalnym...

 

Blisko ludzi– nie blisko przyrody!
Musisz wiedzieć, że od lat w Polsce mamy do czynienia z wielkim ekologicznym skandalem pod hasłem „Żyć bliżej natury”. Niezbyt rygorystyczne i precyzyjne prawo pozwala zajmować wciąż nowe tereny pod budowę domów. A że ludzie chcą mieszkać na łonie natury, stawiają domy w środku żyznych pól, na łąkach i coraz bliżej dziewiczego lasu. To szokujący widok – domy stojące samotnie niczym budowlana fatamorgana. Zachowujemy się, jakby Polska, z 38 mln mieszkańców, była wielkości Australii! Dom na łonie przyrody jest najczęściej zanieczyszczeniem krajobrazu oraz świata przyrody. Dom daleko od innych, nawet najpiękniejszy, generuje zużycie ogromnych ilości energii. Weźmy doprowadzenie mediów – trzeba układać dziesiątki metrów kabli i rur, zwykle też wytyczać i asfaltować drogę (jeśli inwestorowi przyjdzie do głowy utwardzić drogę polną gruzem rozbiórkowym, zmieni ją w wysypisko śmieci, na którym rosną chwasty). Budowa wymaga przejechania setek kilometrów więcej, niż wynosi średnia dla inwestycji prowadzonej w terenie zurbanizowanym. A życie w takim domu? Znów dodatkowa energia wydatkowana na dojazdy, wywóz nieczystości, wydłużoną trasę autobusu szkolnego. Doktor Tomasz Jeleński z Politechniki Krakowskiej tłumaczy: – Granice miast, wsi i osiedli powinny być ostre, czytelne i nieprzekraczalne. Zagęszczona zabudowa daje korzyści ekonomiczne: niższe koszty infrastruktury, możliwość zachowania większych obszarów leśnych, upraw, parków, terenów ochronnych. Nie trzeba daleko szukać przykładów. Tak jest w Niemczech, Czechach, Austrii, Szwajcarii czy na Wyspach Brytyjskich – widok miejscowości jest miły dla oka, bo granice terenów zabudowanych, upraw i przyrody w stanie czystym są czytelne.Do czego namawiamy? Szukaj działki w granicach terenów już zabudowanych. Bez konieczności prowadzenia mediów, budowania ogrodzeń z czterech stron świata, utwardzania drogi gruntowej. Budowanie na łonie natury jest złudne – szybko przyjdą następni i miejsce straci swój charakter. Lepiej razem – bliskie sąsiedztwo to większe bezpieczeństwo, towarzystwo dla dzieci. To także lepsza komunikacja i wygoda życia – bliżej do sklepu, szkoły, pracy.

 

Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy mamy

prawo zajmować nowe tereny pod budownictwo

mieszkaniowe?


 

 

Nawet najpiękniejszy dom stojący samotnie jest zakłóceniem świata przyrody

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie trzeba daleko szukać – w Europie Zachodniej

budownictwo nie przekracza granic wyznaczonych przez państwo

 

Nowe tereny są zagrożeniem
W Polsce przez długi czas nie dbano w ogóle o ochronę środowiska, teraz z kolei nadrabia się zaległości na wielu frontach. To dwa różne zagrożenia. Po pierwsze – jest wiele nierozpoznanych terenów skażonych. Przykład: Zakład Rzeszów-Polam produkujący świetlówki przez 20 lat wywoził odpady zawierające rtęć. Wyrzucał je, gdzie popadło – na wysypiska komunalne, do starych wyrobisk żwiru i stawów – odpadami zasypywano wyboje na drogach i utwardzano parkingi. Dziś powinno to niepokoić mieszkańców Rzeszowa szukających działki. A takich zakładów w Polsce było więcej – realne jest zagrożenie, że nasza piękna działka była kiedyś (i jest nadal) terenem zanieczyszczonym!  A po drugie – w Polsce buduje się autostrady, oczyszczalnie, hipermarkety, linie elektroenergetyczne i nowe fabryki. Dom w terenie niezurbanizowanym łatwo może paść ofiarą gremialnego zasypywania przepaści cywilizacyjnej naszego pięknego kraju. Plany miejscowe, jeśli są – mogą ulec zmianie. Wiele przykładów pokazuje, że w Polsce nie chronią one właścicieli domów przed tym, że coś wielkiego wyrośnie im za miedzą. Zatem buduj się tam, gdzie już stoją domy – zapełniaj wolne przestrzenie wewnątrz osiedli.

 

 

 

 

Kto chce mieszkać bliżej  

przyrody ponosi szczególną

 odpowiedzialność wobec

  Matki  Ziemi- wielkie słowa,

 ale  nie  na wyrost.

                                                                                                                                                                                                                                                                                

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Makabryczne działki – blisko drogi krajowej i zakładu przemysłowego – to efekt bałaganu, jaki panuje
w naszej przestrzeni

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Inwestorze! – prawo pozwala budować, co chcesz, ale Ty staraj się wpisywać w krajobraz i sąsiedztwo. Indywidualizm, jak na zdjęciu, nie wygląda ładnie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Idealne położenie działki
Idealna działka? Kryteria wyboru to cena, uroda miejsca, wielkość, odległość od miasta... Dodaj jeszcze kryterium ekologiczne. Brytyjscy urbaniści opracowali modele idealnej lokalizacji domu. Z wielu powodów nazwiemy ten model ekologicznym. Nie chodzi tylko o świat przyrody, lecz przede wszystkim o środowisko, w jakim żyje człowiek, o sposób, w jaki rodzina posiadającą dom będzie funkcjonować. Spójrz na ramkę „Jak daleko dom, jak blisko„ (s. 66) – i wpisz własne oczekiwania co do odległości do przedszkola, szkoły, sklepu, wreszcie do centrum miasta. Im większa rozbieżność względem modelu, tym więcej kilometrów spędzicie w podróży, spalając paliwo, generując koszty własne i niszcząc środowisko. Idealny model zabudowy ekologicznej zakłada mieszkanie w satelickich miasteczkach i podmiejskich osiedlach, w których odległości pozwalają na przemieszczanie się pieszo, a faworyzowanym środkiem komunikacji jest rower. Ścieżkami rowerowymi dojeżdżamy do węzłów komunikacyjnych – głównym środkiem transportu do centralnych punktów miasta jest komunikacja zbiorowa – pociąg i linie autobusowe. Czyli całkiem inaczej niż u nas – w Polsce z rozrastających się przedmieść i miejscowości wokół dużych miast prowadzą promienie wąskich zakorkowanych dróg, którymi ludzie chcą się dostać do pracy i do szkoły. Zwykle jedna-dwie osoby w każdym z samochodów. Koszt ekologiczny to wypalone paliwo (potrzeba siedmiu drzew do zneutralizowania emisji spalin wytwarzanych w ciągu roku przez jedno statystyczne auto), koszty utrzymania tych pojazdów, straty ekonomiczne z tytułu bezczynności ludzi uwięzionych w autach, a przede wszystkim gigantyczna strata czasu. Żyć ekologicznie to także szanować czas – nie trwonić go w korkach. Model brytyjski może być nam bliski– gdyby jeszcze w Polsce byli planiści i urzędnicy rozumiejący, że dom nie może stać gdziekolwiek! Takich elit brakuje, zatem to Ty, Inwestorze, Czytelniku „Muratora", musisz zadbać o siebie i wybrać takie miejsce do życia, w którym nie będziesz musiał każdego ranka walczyć o przetrwanie na polskich drogach.

 

Domy daleko od ludzi – dlaczego prawo na to pozwala
Iwona Sysik, prawnik


Trudno jest powstrzymać zabudowę na obszarach rolniczych, gdzie nie obowiązują szczególne przepisy związane z ochroną przyrody. Gdy nie ma planu określającego przeznaczenie terenu lub też zapisy planu są nieprecyzyjne, rozstrzygające znaczenie mogą mieć przepisy dotyczące ochrony gruntów rolnych i leśnych. Jeżeli w gminie nie obowiązuje plan miejscowy, inwestor musi uzyskać decyzję o warunkach zabudowy. Może ona być wydana wtedy, gdy działka spełnia łącznie wszystkie warunki określone w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w tym ma dostęp do drogi publicznej, jest możliwość przyłączenia do sieci, działka nie wymaga zgody na zmianę przeznaczenia z rolnego lub leśnego na budowlane, a nadto jest spełniony tak zwany warunek dobrego sąsiedztwa, czyli co najmniej jedna sąsiednia działka dostępna z tej samej drogi publicznej jest zabudowana tak, aby na podstawie tej zabudowy można było ustalić wymogi dla nowych budynków.  Wszystkie warunki, jakich wymaga prawo, mają na celu ograniczenie zabudowy do obszarów już w pewnym stopniu zagospodarowanych. Istnieją pewne odstępstwa od tych warunków. Na przykład warunek dobrego sąsiedztwa nie musi być spełniony, w przypadku zabudowy zagrodowej, jeżeli powierzchnia gospodarstwa rolnego związanego z tą zabudową przekracza średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w danej gminie. Oznacza to, że jeśli ktoś ma duży obszar ziemi rolnej, to praktycznie może budować, jeżeli tylko ma dostęp do drogi, a właściwe przedsiębiorstwa zagwarantują mu przyłączenie do sieci. W praktyce dotyczy to tylko sieci energetycznej, bo zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków może być rozwiązane we własnym zakresie (studnia, szambo, przydomowa oczyszczalnia ścieków).  Nadto lokalizacja siedliska, czyli budynku mieszkalnego, nie prowadzi do zmiany przeznaczenia gruntu rolnego na inne cele, dlatego nawet brak zgody właściwego organu na taką zmianę nie stoi na przeszkodzie ustaleniu warunków zabudowy. Stąd zdarza się, że często w polu, zupełnie na odludziu i w oderwaniu do zwartej zabudowy, powstają rezydencje, które z nazwy miały stanowić zabudowę zagrodową. Jeśli wybudowano je w oparciu o prawomocne decyzje administracyjne, to nawet gdyby w przyszłości zakwestionowano te rozstrzygnięcia, wybudowane na ich postawie obiekty nie mogą być uznane za nielegalne.

 


 

 

Ekologicznie? To nie takie oczywiste
Kupujesz działkę i zamierzasz założyć trawnik. Czy zdajesz sobie sprawę, że to, co planujesz tylko pozornie jest ekologiczne? Założenie i utrzymanie monokultury, jaką jest trawnik, wymaga używania środków chwastobójczych, częstego koszenia i podlewania (Polska ma zasoby wody na jednego mieszkańca porównywalne z zasobami Egiptu) – a więc zużywania energii i zanieczyszczania środowiska. Zanieczyszczeniem jest też hałas kosiarek zakłócający spokój okolicy. Chcesz mieć piękny ogród, ale wiosną dołączasz w centrach ogrodniczych do kolejki ludzi kupujących Roundup? Trujesz wszystko, co żywe na działce, a potem się dziwisz, że trzeba wciąż odchwaszczać trawnik? Że wchodzą krety i ślimaki. Każde naruszenie równowagi przyrody powoduje jej reakcję. Co zamiast ? Nie spiesz się z zakładaniem trawnika! Poczekaj, aż powstanie naturalna łąka – radzi architekt krajobrazu dr Beata J.Gawryszewska ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Czy takie straszne są mniszek i koniczyna? Są piękne! Naturalną łąkę wystarczy skosić dwa razy w roku i... cieszyć się wolnym czasem. A jeśli ktoś bardzo chce, kocha koszenie, niech sobie utrzymuje 100 m2 angielskiego trawnika przy domu. Może kiedyś kolejne pokolenia będą opisywały zwyczaj pielęgnowania trawników jako dziwactwo minionej epoki, dziwiąc się: – Kto ich bezcenny wolny czas przykuł do kosiarki? Może padli ofiarą mody albo reklamy?!

 

Czy wybierasz działkę w zgodzie z przyrodą. Im więcej odpowiedzi TAK,  tym jesteś bliżej przyrody


1. Szukam działki w graniach terenów już zabudowanych


 TAK   NIE


2. Nie godzę się na to, by pod budownictwo przeznaczano dziewicze tereny przyrodnicze


 TAK   NIE


3. Wybierając działkę, myślę o kosztach życia w tym miejscu, także kosztach dojazdów


 TAK   NIE


4. Dom na działce, z której jedynym środkiem komunikacji jest własny samochód, choćby tonął w zieleni – nie jest ekologiczny


 TAK   NIE


5. Chcę mieć ogród regionalny z roślin lokalnych – taki, którego nie trzeba bez końca kosić, podlewać, pielęgnować


 TAK   NIE


6. Wybierając działkę, myślę o energooszczędnym domu – korzystającym z ciepła słońca i osłony drzew


 TAK   NIE


7. Chcę zatrzymywać wodę opadową na działce. Nie chcę nieprzepuszczalnych podjazdów i chodników


 TAK   NIE



 

 

 

Zmierz swój ekologiczny ślad: www.ecologicalfootprint.com
Zneutralizuj swoją emisję dwutlenku węgla:
www.aeris.eko.org.pl

 

Działka a oszczędzanie
Wybierasz działkę. Musisz sprawdzić, czy jej położenie zapewnia dobre nasłonecznienie (zwłaszcza w zimie). Sprawdź też kierunki, z których najczęściej wieje wiatr, temperatury sezonowe, zastanów się, jak na temperaturę i siłę wiatru odczuwaną w domu będą wpływać drzewa, jeśli rosną na działce lub w sąsiedztwie. Wszystko po to, by potem wybrać jak najlepszy projekt. – Myśleć ekologicznie to nie ulegać modzie na piękny dom, ale wybierać z myślą o oszczędzaniu energii – mówi architekt Agnieszka Czachowska. A zatem dom, który będzie magazynował ciepło słoneczne – z oknami na południe i na zachód, izolowany od północy i od wschodu.  Jeżeli chcesz mieć dom o tradycyjnym podziale funkcji wewnątrz, szukaj działki z ogrodem od strony południowej – w tym kierunku będziesz miał wyjście na taras. Inne konfiguracje wymagają szczególnego projektu domu – jeśli nadal ma być energooszczędny. Jeżeli chcesz budować w terenie pagórkowatym, najlepiej wybierz miejsce na południowej stronie wzgórza, powyżej doliny. Szukaj drzew, a jeśli masz miejsce na działce – sadź nowe. Drzewa osłaniają przed zimnym wiatrem i zawiejami śnieżnymi, a w lecie zmniejszają dobowe wahania temperatury dachu i elewacji. Drzewa to własna fabryka tlenu i lepszy mikroklimat.  Pamiętaj, że dom może zaburzyć lokalny świat przyrody. Jeśli zasypiemy rów, może wyschnąć staw, wokół którego skupiało się bujne życie roślin i zwierząt. Jeżeli budowa wymaga osuszenia łąki – zaburzymy stosunki wodne w całej okolicy. Jeśli działka zostanie zabetonowana albo pokryta nieprzepuszczalnym brukiem, woda będzie spływać z naszego terenu jak z rynny. Drzewa zaczną usychać, do jednego metra w głąb ziemi zaniknie życie. Jeżeli budowa uszkodzi korzenie drzewa, to ono uschnie. Ekologicznym przykazaniem powinno być zatrzymywanie wody na działce, magazynowanie deszczówki. Warto mieć oczko wodne.


Pięcioosobowa rodzina produkuje rocznie 270 m3 ścieków. Jeśli na działce jest przydomowa oczyszczalnia ścieków, lecz działa wadliwie albo szambo jest nieszczelne, ścieki zanieczyszczą wody gruntowe, a także studnię, z której rodzina czerpie wodę do picia. Trzeba być wyczulonym na to, jak dalece ingerujemy w świat przyrody. Jeśli w lesie chcesz zrobić trawnik – skazujesz się na przegraną walkę, podobnie będzie z trawnikiem założonym pod orzechem albo dębem. Jeżeli chcesz mieć bujny ogród w lesie – licz się z tym, że wejdą do niego po pożywienie zwierzęta – jesteś na ich terenie!

 

 

Walczymy nieraz z kiepskim skutkiem, by budownictwo

było regionalne...


 

 

 ...a musimy mieć świadomość, że regionalny powinien być też ogród. Pierwsza zasada ekologicznej działki: nie muszę podlewać, nie muszę wciąż kosić

 

 

 

 

 

 

 
         Można mieć trawnik i w lesie – tylko po co?!

 

 

 

 

 

 

Przy okazji – ludzie już wiedzą, że architektura powinna być regionalna.
Ale jeszcze nie mają świadomości, że również ogród musi być regionalny – roślinność powinna mieć miejscowy charakter. Znów kontra modzie. Jeśli zaczniemy sadzić rośliny egzotyczne, czeka nas podlewanie i walka z chwastami. Wiele roślin ozdobnych wprowadzanych do polskich ogrodów, na przykład sumak, niektóre niecierpki, klon jesionolistny, korzystając z braku naturalnych wrogów, wypiera rodzime gatunki roślin, zajmuje ich siedliska, a tym samym zaburza równowagę przyrodniczą. Czy nie lepsza jest roślinność z naszej strefy klimatycznej? Jarzębina chroni przed wrzodami, brzoza przed promieniowaniem radioaktywnym, sosny i jałowce działają przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. I nie trzeba ich podlewać.
***
 

Według badań zleconych przez Komisję Europejską tylko 15% kosztów w całkowitym cyklu życia domu to budowa, reszta to koszty jego utrzymania rozbiórki. Musisz wybrać takie miejsce, w którym koszty od budowy do rozbiórki będą najmniejsze.


Szukasz działki? Szukaj wygodnego życia w zgodzie z przyrodą, ale blisko ludzi – takie jest ekologiczne przesłanie tego odcinka. W następnym o ekologicznym projektancie i projekcie.


PS Dziękujemy Fundacji Sendzimira za pomoc w przygotowaniu artykułu.
Strona Fundacji: 
www.sendzimir.org.pl

 

 

 

 Kto  chce mieszkać bliżej 


Podziel się:

dodaj swój komentarz do tego artykułukomentarze użytkowników (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy - bądź pierwszy i dodaj swoją wypowiedź!

Zaloguj się, aby komentować artykuły...